4 września, dziennik z galerii
Kilka dni temu czytałam książkę i trafiłam na fragment prowadzony jak dziennik księgarski. Księgarz zapisuje w nim zwyczajne rzeczy: kto przyszedł, jaka rozmowa została z nim na dłużej, co go rozbawiło, co zdziwiło, co wydarzyło się pomiędzy jednym dniem a drugim.
Pomyślałam wtedy, że przecież ja też żyję w takim miejscu.
Tylko zamiast książek są obrazy.
Każdego dnia ktoś otwiera drzwi galerii. Ktoś zagląda tylko na chwilę i zostaje znacznie dłużej. Ktoś długo stoi przed jednym obrazem, a ktoś po kilku minutach rozmowy opowiada mi coś bardzo swojego. Są jeszcze książki, muzyka, Warszawa, odlewnia, podróże i pomysły, które najczęściej przychodzą wtedy, kiedy zupełnie ich nie szukam.
Zacznę to wszystko zapisywać.
Nie tylko to, co powstaje, ale też to, co wydarza się wokół.
Rozmowy. Spotkania. Myśli. Małe zachwyty. Rzeczy zupełnie nieplanowane.
To wszystko, co dzieje się pomiędzy obrazami.
I może właśnie stąd zacznie się ten mały dziennik.
Jeśli masz ochotę, napisz mi jedno zdanie: który obraz zatrzymał Cię ostatnio na dłużej? Możesz odpisać w komentarzu albo na Instagramie. Chętnie przeczytam.
Aneta